Miało to związek z jej z pobytem w Paryżu w latach 1928–1929, kiedy to przez pewien czas pracowała w pracowni Jeanne Lanvin, założycielki słynnego domu mody. W Paryżu dołączyła do Koła Artystów Polskich. Na nowinki w jej sztuce wpłynęły także zawirowania artystyczno-personalne w „Rytmie”. Uwidoczniło się to w jej pracach publikowanych przez popularne wówczas czasopisma takie jak „Świat”, „Tygodnik Ilustrowany” i „Pani”. Prowadziła barwne życie towarzyskie i dobrze znała świat, który ilustrowała i opisywała na łamach „Pani” – Warszawę rautów i dancingów. Sama była atrakcyjną kobietą, słynącą z szyku i zamiłowania do luksusu. Choć często określano ją mianem wyzwolonej feministki, ona nieodmiennie podkreślała swoje tradycyjne zapatrywania na podział ról społecznych, m.in. za najwłaściwsze dla kobiety uznawała małżeństwo. Mawiała, że szczególnie przepada za wychodzeniem za mąż i malowaniem, lecz oczywiście za tym drugim znacznie bardziej. Przyjaźniła się z malarką Zofią Stryjeńską, która napisała o tym w swoim pamiętniku.