rozstrzeliwał ich na miejscu bez sądu. Po otrzymaniu informacji o Żydach ukrywających się w gospodarstwie rodziny Ulmów, 24 marca 1944 około godziny 5 rano przybył jako dowódca akcji do Markowej i dokonał tam mordu znanego jako zbrodnia w Markowej, co nie odstraszyło polskich mieszkańców od dalszego pomagania Żydom. Bezpośrednio po akcji udzielił nagany komendantowi policji w Markowej i ze zrabowanym Polakom mieniem odjechał wraz z podwładnymi ze wsi. Zapytany przez sołtysa, dlaczego wydał rozkaz zamordowania dzieci Ulmów, odpowiedział, że po to by mieszkańcy wsi nie mieli z nimi problemów. We wrześniu 1944 awansowano go na porucznika żandarmerii.
Po zakończeniu II wojny światowej wrócił do Esens i dwukrotnie przeszedł procedurę denazyfikacji (w czerwcu 1946 i w maju 1949), otrzymując najwyższe oceny od komisji. Nie należał do NSDAP ani innych organizacji zbrodniczych, co ułatwiło mu ukrycie mordów. Przed aliancką komisją i w ankiecie zeznawał jedynie, że od 5 czerwca 1940 do 20 lipca 1944 służył jako żandarm w różnych miejscowościach dystryktu krakowskiego Generalnego Gubernatorstwa. Otrzymał w związku z tym adnotację o braku przeciwwskazań do służby policyjnej. Pracował więc nadal, nawet otrzymał awans na inspektora. W 1950 został mu potwierdzony status dożywotniego urzędnika państwowego nadany w 1933.