W okolicach Podborza wycofujących się już Polaków z II batalionu zaatakowały czołgi, rozdzielając ich na dwa zgrupowania, a część dostała się do niewoli. Później wraz z około 300 mężczyznami z Radomyśla zostali zamknięci w radomyskim kościele jako zakładnicy, a w Zgórsku Niemcy rozstrzelali siedmiu polskich żołnierzy, m.in. kapitana Jana Krasickiego, których pochowano na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Również w Partyni doszło do potyczki. Oddział osłonowy 16 pp. Ziemi Tarnowskiej, dowodzony przez por. Józefa Urbaniaka, z grupą żołnierzy Obrony Narodowej unieruchomił 3 czołgi wroga, lecz czwarty zdołał się wycofać i prowadząc ostrzał zniszczył zabudowania dworskie. W zaistniałej sytuacji Polacy bez strat wycofali się w kierunku Mielca.
Mimo że przez Mielec wycofywały się polskie wojska, to nie doszło do zorganizowanej obrony miasta, ani zakładu lotniczego, gdyż kolejną linię obrony zaplanowano na rzece San. Również i jednostki niemieckie nie zaatakowały, chcąc zdobyć bez zniszczeń nowoczesną fabrykę PZL. O incydencie wymiany ognia, świadczy jednak mogiła polskich żołnierzy, pochowanych na cmentarzu parafialnym w Mielcu we wrześniu 1939 roku. 9 września władza w Czerminie została przejęta przez należących do V kolumny niemieckich kolonistów, którzy wywiesili flagi III Rzeszy i wkraczających żołnierzy witali kwiatami i chlebem.