łącznie jego siły liczyły ok. 3500 dobrze wyposażonych żołnierzy.
Ekspedycja Zgromadziwszy z trudem dostateczną liczbę wielbłądów, jedynych dostępnych zwierząt jucznych, w październiku Arendrup wyruszył szybkim marszem w kierunku Aduy, nie zostawiając posterunków osłaniających tyły. Najprawdopodobniej liczył, że zaskoczy Etiopczyków, zanim dokończą mobilizację. Wysłał cztery kompanie piechoty i saperów z zadaniem budowania dróg, które na wyżynach praktycznie nie istniały. Teren był bardzo trudny, pocięty głębokimi na kilkaset metrów jarami i porośnięty kolczastymi zaroślami i gęstymi lasami; na szczytach płaskowyżów były liczne ufortyfikowane wioski, chrześcijańskie i muzułmańskie.
W końcu października Arendrup dotarł do Addi Kuala, gdzie dołączył do niego batalion sudański; założył tam bazę zaopatrzeniową chronioną przez dwie najsłabsze kompanie (jego ludzie bardzo cierpieli od trudów marszu i zimnej nocami pogody); oddzielił też dwie kolejne kompanie i trzy działa pod komendą Jacoba Ducholza do ochrony misji katolickiej, co pozostawiło mu ok. 2700 ludzi pod bezpośrednią komendą.