Same wybory odbywały się w niespokojnej atmosferze. Przed lokalami wyborczymi dochodziło do bójek, a w sieci pojawiły się nagrania przedstawiające osoby wrzucające dziesiątki kart wyborczych do urn. Organizacje pozarządowe oskarżyły Gruzińskie Marzenie o kupowanie głosów oraz o groźby utraty pracy, które miały być kierowane do pracowników administracji w przypadku głosowania na opozycję.

28 października tysiące ludzi zebrało się przed budynkiem parlamentu w Tbilisi w proteście przeciwko wynikom wyborów parlamentarnych. Zwracając się do demonstrantów, prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili stwierdziła, że „to nie Wy przegraliście te wybory, to Wasze głosy zostały ukradzione, próbowano też ukraść Waszą przyszłość”.

4 listopada partie opozycyjne w stolicy Gruzji zorganizowały duży wiec przed budynkiem parlamentu, na którym ogłosiły swój kilkuetapowy plan działania.