Później piloci lotu 110 poprawili się, że nie było widać ognia, jednak widzieli samolot, który najpierw szybko się wznosił, a następnie pikował w dół w korkociągu. Według zeznań załogi w międzyczasie od skrzydła oderwał się jeden z silników. Dwie i pół godziny po zdarzeniu, piloci greckiego samolotu SAR zgłosili dryfujące na powierzchni Morza Jońskiego szczątki samolotu oraz ciała. Zginęli wszyscy obecni na pokładzie - 79 pasażerów i 9 członków załogi.

Następstwa i śledztwo Śledztwo przeprowadzili Amerykanie z ramienia Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Rejestratory pokładowe zostały odnalezione dopiero 4 października na głębokości 3164 metrów. Do wyłowienia wraku oraz zwłok pasażerów i załogi zostały wysłane na pomoc amerykańskie okręty USS Independence oraz USS Biddle.