Został ukarany przez szwajcarską federację 9-miesięczną dyskwalifikacją (do 31 października 2001 roku), później skróconą do 14 sierpnia.
Powrót do kolarstwa po dyskwalifikacji thumb|left|170px|Richard Virenque na prologu TdF 2004 w Liège Dzięki temu mógł wrócić do peletonu jeszcze w trakcie sezonu 2001, a – ponieważ drużyna Polti już nie istniała – pomocną dłoń wyciągnął doń Patrick Lefevre, menadżer belgijskiej ekipy Domo-Farm Frites. Również i tym razem Virenque potrafił się szybko i godnie zrewanżować za okazane mu zaufanie. Uczynił to podczas wyścigu z pozoru najmniej odpowiadającego jego górskim talentom. Na trasie „klasyku sprinterów” spod Paryża do Tours uciekł już na 12 kilometrze, współpracował przez ponad 230-kilometrów z największym wśród swych rodaków specem od tego typu akcji Jackym Durandem po czym nie tylko go zgubił, lecz jeszcze będąc skazanym na niemal pewne „wchłonięcie” z powodzeniem odparł pościg rozpędzonego peletonu. Virenque po przejściach choć miał już najlepsze lata za sobą, stał się jednak człowiekiem bardziej świadomym swych kolarskich walorów i niedostatków. W erze totalnej dominacji Armstronga na scenie Tour de France jego szanse na wymarzone zwycięstwo w tym wyścigu bezpowrotnie uleciały. Jego nowa ekipa Domo celowała przede wszystkim w wyścigi klasyczne.