Pojazdy te, należące do palestyńskich służb ratunkowych, zostały według świadków zniszczone, a następnie zasypane piaskiem, co według niektórych źródeł miało świadczyć o próbie zatarcia śladów zdarzenia.
Ambulanse zostały wysłane w odpowiedzi na wcześniejsze izraelskie naloty i miały transportować rannych. Po dotarciu na miejsce pojazdy straciły łączność z centralą, a ratownicy, którzy zostali wysłani na poszukiwania zaginionych zespołów, również padli ofiarą ostrzału. W ciągu kolejnych dni odnaleziono ciała ratowników w zbiorowej mogile.
Strona izraelska początkowo oświadczyła, że pojazdy poruszały się w sposób „podejrzany”, bez włączonych świateł i sygnałów alarmowych, oraz że mogły być wykorzystywane przez bojowników Hamasu i Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu jako osłona. Zgodnie z tą wersją wydarzeń, podczas ataku miało zginąć m.in. dziewięciu uzbrojonych bojowników, w tym jeden członek Hamasu. Nie przedstawiono jednak dowodów potwierdzających te twierdzenia.
Lekarz sądowy Ahmad Dhaher, który przeprowadził oględziny pięciu ciał ofiar, stwierdził, że ratownicy zostali zabici z bliskiej odległości, a obrażenia – głównie postrzały w głowę i klatkę piersiową – miały charakter „celowy i egzekucyjny”.