ulotność chwili podkreśla kompozycja sprawiająca wrażenie przypadkowej, która jednak w rzeczywistości jest dobrze wyważona. Scena jest dosyć statyczna: na folwarku stajenny z czapką w ręce pokazuje konia dwóm mężczyznom – stary szlachcic przygląda się i ocenia tegoż karego konia stojącego bokiem do mężczyzn, obok niego stoi młody szlachcic, ubrany w żółtokremowy płaszcz; na konia patrzy także pies, obok kobieta w białej sukni głaszcze psy, które się do niej łaszą. Kompozycja została zdynamizowana umieszczeniem trójki nieosiodłanych koni po prawej stronie kompozycji, z którymi mocuje się parobek. W tle zachodzi słońce oraz widoczne są zabudowania: zagroda oraz stajnia, a także sterta zboża i pracujący przy niej ludzie. W odmalowaniu niektórych postaci widać rys satyryczny – oddane realia zostały namalowane z nieczęstym u Józefa Chełmońskiego poczuciem rubasznego humoru. Obraz ma pogodny charakter, dzięki zastosowanej jasnej gamie kolorystycznej i oddaniu rozproszonego jesiennego światła.
Płótno sygnowane w prawym dolnym rogu: JÓZEF CHEŁMOŃSKI 1875 W WARSZAWIE.