Mały Tuk naprawdę nazywa się Carl. Ma opiekować się młodszą siostrą Gustawą i jednocześnie uczyć się geografii. Śpiewa jej piosenki, a jednocześnie zerka do podręcznika, próbując zapamiętać miasta Zelandii. Matka wraca do domu, zabiera Gustawę, a Tuk biegnie do okna i czyta przy resztkach światła. W domu nie ma pieniędzy na świecę, więc uczy się po ciemku.
Matka prosi Tuka, żeby pomógł starej praczce. Tuk natychmiast biegnie i pomaga staruszce z ciężkim wiadrem. Po powrocie do domu jest już ciemno i Tuk musi iść spać bez nauki. Wkłada książkę pod poduszkę, wierząc, że to pomoże mu zapamiętać lekcję. Zasypia, a we śnie odwiedza go praczka i obiecuje mu pomoc w wdzięczności za jego dobroć.
Książka pod głową zaczyna się ruszać i pojawia się kura z Køge, która opowiada o mieście. Potem pojawia się drewniany ptak z Præstø, dumny ze swojego pochodzenia. Nagle Tuk znajduje się na koniu z rycerzem i jadą do Vordingborga, gdzie widzi dawną świetność miasta. Tuk słyszy głos marynarza z Korsør, który zachwala swoje miasto jako nowoczesne i pachnące różami. Następnie chłopiec widzi Roskilde, źródła, królewską katedrę i zmarłych królów kroczących do kościoła. Pojawia się kobieta z Sorø, która mówi zabawnie o deszczu, żabach i nauce greki. Tuk śni dalej: jego siostra Gustawa staje się piękną dziewczyną i razem lecą nad Zelandią.