Na końcu ulicy stoi bardzo stary dom. Ma prawie trzysta lat. Data jego budowy oraz dekoracja w formie tulipanów i chmielu są wyryte na belce nad wejściem. Nad każdym oknem wyryto maszkarony, a wyższe piętra wystają nad niższe. Rynna ma rzygacz w formie smoczej głowy, ale woda i tak wycieka z pęknięcia w innym miejscu. Pozostałe domy na tej ulicy są nowe, zadbane, z dużymi oknami i gładkimi ścianami. Nowe domy gardzą starym budynkiem i uważają go za bardzo brzydki. Mieszkańcy narzekają, że wykusz starego domu zasłania im widok z okien. Krytykują też szerokie schody i żelazną balustradę z mosiężnymi gałkami.

Naprzeciwko mieszka chłopiec o rumianych policzkach i błyszczących oczach. Bardzo lubi stary dom, zarówno w słońcu, jak i w blasku księżyca. Patrząc na odpadający tynk, wyobraża sobie dawną ulicę z gankami i żołnierzami. W starym domu mieszka starszy pan. Chodzi w spodniach do kolan, peruce i ubraniu z mosiężnymi guzikami. Każdego ranka odwiedza go stary służący, który sprząta i robi sprawunki. Poza tym staruszek jest sam. Czasem podchodzi do okna. Chłopiec zawsze go pozdrawia, a starzec odpowiada mu tym samym. Choć nigdy ze sobą nie rozmawiają, są sobie życzliwi i w pewien sposób zaprzyjaźnieni. Rodzice chłopca mówią, że staruszkowi dobrze się powodzi.