Ciotka jest osobą pełną uroku. Uwielbia teatr. Interesuje się dosłownie wszystkim, co jest związane ze sceną. Zna sztuki, aktorów i wie o wszystkim, co dzieje się za kulisami. Teatr wywiera wpływ na jej życie, jest jej drugim domem. Czerpie z przedstawień wiedzę o Biblii, historii i geografii. Lato bez przedstawień czyni ciotkę starą i smutną. Kobieta ocenia wartość mieszkania według jego bliskości do teatru. Nawet w chorobie nie opuszcza spektaklu i marzy o „szczęśliwej śmierci” w teatrze. Wyobraża sobie, że w Królestwie Niebieskim musi być także teatr.

Jej wiernym informatorem jest pan Sivertsen, pracownik teatralnej maszynowni. Przekazuje jej krótkie i dosadne recenzje sztuk. Uważa „Burzę” Szekspira za uciążliwe przedstawienie z powodu trudnych dekoracji. Chwali natomiast sztuki z jedną dekoracją, które „same się grają”. Ciotka wspomina czasy sprzed trzydziestu kilku lat, gdy była młodsza. Wtedy pan Sivertsen był jej „dobroczyńcą” i wpuszczał ją na teatralny strych. Publiczność mogła patrzeć za kulisy i obserwować aktorów w przerwach. Nieraz widzowie jedli tam kolację, a jedzenie spadało na scenę. Zdarzało się, że kromka z kiełbasą spadała do przedstawianego na scenie więzienia i wywoływała salwę śmiechu na widowni. Ciotka była na poddaszu trzydzieści siedem razy.