za wykonane usługi nie pobierał żadnych opłat, a pacjentów po zabiegu kierował do stojącej niedaleko jego domu kaplicy swojego patrona - św. Antoniego, aby tam zostawili datek. Zdolności w tym zakresie odziedziczył jego syn Kazimierz. Prowadził 12-hektarowe gospodarstwo rolne wraz z żoną Apolonią Strzałką, z którą wychowywał 9 dzieci.

Odszedł żegnany manifestacyjnie przez mieszkańców Milówki. Do dziś przy ulicy Garncarskiej stoi garncarnia Jeleśniańskich. Po śmierci Michała jego tradycje kontynuował syn Kazimierz, przyjmując również studentów z Akademii Plastycznej.

Garncarstwo Jako garncarz wyrabiał naczynia użytkowe. Po latach praktyki uzyskał dyplom mistrza w tym zawodzie. Surowiec pozyskiwał z terenów w pobliżu Kamesznicy, a jego przygotowaniem, obejmującym obróbkę i oczyszczanie gliny, zajmował się samodzielnie. Największe zapotrzebowanie na jego wyroby przypadło na okres II wojny światowej, kiedy to niemieccy okupanci, zafascynowani oryginalnością ludowego rzemiosła, zamawiali u niego naczynia przeznaczone na sprzedaż w swojej ojczyźnie. Skala sprzedaży była na tyle duża, że w 1940 mógł pozwolić sobie na wzniesienie nowego pieca garncarskiego. Po zakończeniu wojny realizował zamówienia dla Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego w Katowicach oraz dla Spółdzielni Plastyków „Twórczość” w Bielsku-Białej.