W tym kontekście ruchoma niewinna kropka pochodzi ze świata X muzy i porównuje się ze swoimi »przodkami«”.

Produkcja Był sobie raz… został wyreżyserowany przez Waleriana Borowczyka i Jana Lenicę, którzy przy produkcji filmu skorzystali ze chwilowej odwilży w polskiej kinematografii. Borowczyk i Lenica zdecydowali się nie tworzyć filmu w dotychczasowych wytwórniach filmów animowanych (specjalizujących się dotąd wyłącznie w filmach dla dzieci). Skorzystali z możliwości, jaką dało powstanie zespołów filmowych w 1955. Wśród nich znalazł się Zespół Filmowy „Kadr”, którego kierownik literacki Tadeusz Konwicki przyjął projekt z aprobatą. Zgoda na skierowanie filmu do produkcji jednak zależała od kierownika artystycznego „Kadru”, Jerzego Kawalerowicza, który podjął ryzykowną decyzję o wygospodarowaniu części środków na dofinansowanie autorskich animacji. Budżet Był sobie raz… wyniósł zaledwie 110 tysięcy złotych. Muzykę do filmu skomponował awangardowy twórca Andrzej Markowski, improwizując na organach Hammonda.