Jedną nogę trzymał na chodniku, a drugą na drodze, żeby zawsze wiedzieć, gdzie jest. Droga Pennsylvania Route 351, stała się jego ulubionym miejscem spacerów po zachodzie słońca, gdyż była mało uczęszczana. Ludzie widząc go zatrzymywali się żeby z nim porozmawiać, co Robinson robił chętnie, bowiem dawało mu to jedną z niewielu okazji do spotkań towarzyskich. Przyjmował od nich nieotwartą puszkę piwa lub paczkę papierosów i w zamian opowiadał różne historie i pozował do wspólnych fotografii. Zdarzało się również że nastolatkowie go bili i dolewali mu moczu do piwa, aby go nastraszyć. Po przeżyciu potrącenia przez przejeżdżający samochód, Robinson stał się płochliwy w pobliżu pojazdów i zachowywał czujność, gdy zbliżały się do niego w nocy. W latach 70. XX wieku ze względu na stan zdrowia, jego spacery stały się rzadsze. Zmarł w 1985 roku w domu opieki Beaver County Geriatric Center w Brighton Township w hrabstwie Beaver w stanie Pensylwania. Pochowano go na cmentarzu Grandview Cemetery w Beaver Falls.