Według rodzinnych przekazów (zapisków jego bratanka, Mariana) na wojnę wyprawił go ojciec Robert Barański, sprawiając mu mundur gwardii koloru migdałowego z kamaszami i płaszczem, a w kołnierzu zaszywając 20 talarówMarian Barański, Opowieść o jednym miasteczku i jednej rodzinie, na podstawie zapisków ojca i opowiadań babci w latach 1810-1910, zachowaną w mojej pamięci, mikrofilm w Bibliotece Ossolineum we Wrocławiu, 15327/I (oraz 15327/II).. Pełną obaw matkę Józefa uspokajał Robert Barański, który sam w młodości walczył i przeżył powstanie listopadowe (został ranny pod Ostrołęką).

Józef odbył kampanię majową (1863) walcząc w oddziale Zapałowicza (Żalplachty) na Lubelszczyźnie. Brał udział m.in. w bitwach pod Tyszowcami oraz pod Tuczapami. Uczestniczył również w wyprawie pułkownika Czechowskiego w Lubelskie oraz służył konno w oddziałach generała Antoniego Jeziorańskiego. Z okresu walk w oddziale Zapałowicza (liczącego wówczas 96 gwardzistów, 200 strzelców, 50 kosynierów i 50 ułanów) zachowała się rodzinna anegdota, według której podczas ataku na bagnety Józef został osaczony przez trzech rosyjskich żołnierzy. Z opresji uratował go dowodzący oddziałem porucznik Leszczyński, który zabił dwóch napastników, z trzecim zaś młody Barański poradził sobie sam.