Koncepcja wywodzi się ze sformułowania stanów względnych Hugh Everetta III.
W ujęciu technicznym chodzi nie o proste kopie klasycznych wszechświatów, lecz o rozgałęziające się składniki stanu kwantowego, które po dekoherencji efektywnie przestają ze sobą interferować i mogą być opisywane jako quasi-klasyczne gałęzie. „Światy” są więc przybliżonym opisem struktur wyłaniających się z uniwersalnej funkcji falowej.
Zwolennicy interpretacji wielu światów przedstawiają ją jako realistyczne i deterministyczne odczytanie mechaniki kwantowej, w którym nie wprowadza się osobnego, nielokalnego mechanizmu kolapsu funkcji falowej. Należy do głównych alternatyw wobec interpretacji kopenhaskiej, teorii z rzeczywistym kolapsem stanu oraz teorii ukrytych zmiennych, takich jak teoria de Broglie’a-Bohma. Jej zwolennicy podkreślają, że pozwala traktować obserwatora, aparaturę i badany układ w ramach tego samego formalizmu, bez osobnego postulatu redukcji stanu. Krytycy wskazują przede wszystkim na trudności z rozumieniem prawdopodobieństwa, reguły Borna, liczby i statusu gałęzi oraz empirycznego odróżnienia stanowiska od innych interpretacji mechaniki kwantowej.