przywiązywali też jeden lub więcej granatów do długich bambusowych tyczek, aby wbić je w okno zajmowanego budynku, uniemożliwiając wrogowi kopnięcie lub odrzucenie granatu. Alternatywnie granat i dodatkowe korpusy mogły być przymocowane drutem do drewnianej deski w odstępach około 15 centymetrów, a następnie wsunięte pod drut kolczasty, aby działać jako improwizowana rura Bangalore (niem. Gestreckte Ladung), z długim sznurem przywiązanym do porcelanowej kulki detonatora, celem zdetonowania ładunku. Według amerykańskiego pisarza , Niemcy używali desek o długości 3 metrów z ponad tuzinem korpusów umieszczonych w odstępach 10–15 centymetrów.
Geballte Ladung był również używany do tworzenia bomby zapalającej w czasie II wojny światowej, wykorzystując kanister; otwory w kanistrze były wiercone i zatykane drewnianymi korkami, a następnie napełniane do połowy benzyną. Do kanistra przywiązywano Stielhandgranate 24 lub granat dymny . Po umieszczeniu go na tylnej komorze silnika wrogiego czołgu pociągano za linkę. Detonacja albo rozrywała kanister, albo wybijała drewniane korki z otworów, powodując zapłon benzyny.