Jednakże zarówno Max Weber, z którym wiązała Simmela nić sympatii, jak i jego przyjaciel Rainer Maria Rilke nie kryli swojego sceptycyzmu i krytyki wobec „niesystematyczności” czy pesymizmu Simmelowskiej filozofii. Do pesymistycznej metafizyki Simmela odnosił się z dystansem także Ernst Cassirer, który za młodu słuchał jego wykładów w Berlinie. Wyraźnie od filozofii Simmla odcięli się też jego uczniowie tacy jak Ernst Bloch (który krytykował później, w okresie I wojny światowej, zmianę poglądów Simmla w kwestii patriotyzmu) czy György Lukács.

Dopiero w wieku 56 lat w 1914 roku Simmel otrzymał stanowisko profesora zwyczajnego (katedrę filozofii) na podrzędnym, wówczas niemieckim, Uniwersytecie w Strasburgu. Rozstanie z uniwersytetem berlińskim, na którym działał trzydzieści lat, a także z inspirującą go metropolią samego Berlina, nie było jednak łatwe. Simmel czuł się w Strasburgu bardzo wyobcowany, a jego wykłady nie przyciągały tak licznej publiczności jak w Berlinie.