wieś liczyła 307 mieszkańców, których całym majątkiem było 238 morgów roli ornej, blisko 90 morgów łąk oraz ogrodów i tyleż samo pastwisk.
W nocy z 12 na 13 lipca 1903 Kwików nawiedził największy w jego historii kataklizm – wieś została zniszczona przez powódź. Woda wdarła się na ten teren po przerwaniu nadwiślańskich wałów koło Zamłynia. Wychodźstwo zamorskie z Kwikowa rozpoczęło się w ostatniej dekadzie XIX w.
Jednak wspomniana klęska żywiołowa prawdopodobnie przyczyniła się do nasilenia tego zjawiska. W 1917 w Chicago była już tak znaczna grupa przybyszy z wioski, iż założyli oni Klub Kwikowian. Stowarzyszenie to skutecznie organizowało pomoc dla rodzinnych stron. W „Pamiętniku Jubileuszu 50-lecia Towarzystwa Ratunkowego Kwikowa” (Chicago 1967) napisano: Ponieważ w wiosce Kwikowie nie było szkoły, więc postanowiliśmy budować szkołę. Pierwsze 1235 dol. wysiano w okresie dewaluacji marki polskiej. Tutejsi kwikowianie zorientowali się, że pieniądz, przez nas wysłany, stopnieje do zera, gdy będzie leżał bezczynnie. Poleciliśmy rodakom w wiosce Kwikowie, ażeby natychmiast coś zaczęli robić, ażeby uratować wysiane przez nas dolary, co się da. Poleciliśmy więc zbudować cegielnię, w której wyrabiano cegle na budowę szkoły oraz na sprzedaż sąsiednim wioskom.