Następnego dnia, strona korkyrejsko-ateńska zaproponowała kontynuację walki. Mimo przybycia posiłków przewagę liczebną miał wciąż Korynt (20 dodatkowych trier stanowiło całość pomocy ateńskiej). Niemniej mieli też ponad 1000 jeńców z poprzedniego dnia, wiele uszkodzonych okrętów i nie chcieli narażać się na wojnę z najpotężniejszą flotą Grecji. Oskarżyli jedynie Ateńczyków o agresję, na co ci odparli, że działali wyłącznie w obronie Korkyry – i że nie będą w żaden sposób przeszkadzać w działaniach korynckich, jak długo nie będą narażeni ich sprzymierzeńcy. Flota koryncka odpłynęła na południe, czemu nie przeciwdziałała eskadra ateńska, zgodnie z defensywnym charakterem układu z Korkyrą. Obie strony ogłosiły zwycięstwo, i wzniosły stosowne pomniki, by je upamiętnić. Flota koryncka w drodze do domu zajęła jeszcze dla Koryntu położone koło Zatoki Ambrakijskiej miasto Anaktorion, dotąd wspólną z Korkyrą kolonię, co pogłębiło napięcie między stronami.