były nimi choćby kult klasycznego umiaru czy zamiłowanie do przedstawiania życia jako harmonii przeciwieństw. Debiut ten niósł ze sobą treści buntownicze, paradoksalnie jednak – ujęte w poetycki rygor, wobec czego niektórzy krytycy zarzucili Staffowi, iż dionizyjskie wzloty były z gruntu obce jego naturze, zaś cały sztafaż artystyczny mający podkreślić żywiołowość wierszy – nazbyt chłodny. Pomimo wielkiego znaczenia Snów o potędze dla literatury rodzącej się epoki, sam jego schemat liryczny oceniany jest dziś jako banalny i wtórny. Sam autor przyznał w jednym z artykułów programowych, że jako jeden z „najmłodszych”, zastał smutek dekadencji, ale nie potrzebował doświadczać go osobiście.
Z drugiej strony istnieją interpretacje jakoby takie utwory jak Kowal czy Dziwaczny Tum były wyznaniem „woli mocy” à rebours, przedstawiającym niby to zuchwałe męstwo serca, a w istocie mówiącym o jego wrodzonej słabości. Sny o potędze miałyby być bowiem jedynie „snami”, a więc niezrealizowanym marzeniem potęgi. Za tą interpretacją przemawia fakt, iż Staff nie uznał pierwiastków antydemokratycznych obecnych w oryginalnej myśli Nietzschego.