Ich przedstawienia sprawiły, że o krakowskim teatrze znów się dobrze mówiło w kraju. Radulski i Orłowicz po wojnie zostali wykreśleni ze zbiorowej pamięci przez komunistyczne władze – obaj ze względu na powojenną, londyńską emigrację, a pierwszy także ze względu na lata spędzone w sowieckim łagrze, a później w armii generała Andersa.

Władze teatru tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej wystawiły patriotyczne widowisko plenerowe Hymn na cześć oręża polskiego Ludwika Hieronima Morstina na dziedzińcu wawelskim. Zespół teatru jesienią 1939 pracował jeszcze kilka tygodni, ale wkrótce został zmuszony do opuszczenia gmachu. Przez kolejne pięć lat w budynku działał teatr niemiecki będący obiektem szczególnej troski hitlerowskiej propagandy i gubernatora Hansa Franka, który z upodobaniem zapraszał do loży cesarskiej odwiedzających Kraków przywódców Trzeciej Rzeszy. Nad majątkiem teatru czuwała tylko niewielka grupka polskich pracowników technicznych, którzy uratowali przed zniszczeniem m.in. freski w garderobie Solskiego i teatralną bibliotekę.