Oprócz słów Rywina nie było bezpośrednich dowodów na istnienie takiej grupy ani na przynależność kogokolwiek do niej. Istniały jednak liczne poszlaki, w tym billingi telefoniczne, sprzeczne zeznania prawdopodobnych członków grupy skonfrontowane z zeznaniami osób niezaangażowanych bezpośrednio w aferę, zawartość twardych dysków komputerów biura legislacyjnego Ministerstwa Kultury i osobistego komputera Aleksandry Jakubowskiej, wskazujące, że pewna grupa osób uczestniczyła w niejasnych operacjach w związku ze sporządzaniem przepisów antykoncentracyjnych w przygotowywanej przez Ministerstwo Kultury ustawie o mass-mediach. Nie zostało jednak do końca wyjaśnione, jakie miałyby być powiązania między tymi działaniami a „grupą trzymającą władzę” i jaki był dokładnie skład oraz mechanizm działania tej grupy.

5 kwietnia 2004 roku sejmowa komisja śledcza uchwaliła wbrew woli jej przewodniczącego Tomasza Nałęcza, głosami przedstawicieli SLD, Samoobrony i 1 niezrzeszonego (w sumie 5 głosów za, 4 przeciw, jeden z członków komisji był nieobecny) raport przygotowany przez Anitę Błochowiak, stwierdzający, że żadnej „grupy trzymającej władzę” nie było, zaś Lew Rywin działał sam.