Pod energicznymi rządami Karola państwo frankijskie nabrało wszelkich cech mocarstwa. Do pełni potęgi brakowało Karolowi jedynie tytułu cesarskiego. Otrzymał go w Boże Narodzenie 800 roku w Rzymie z rąk papieża Leona III. Był to cios dla Bizancjum, którego władcy tytułowali się cesarzami rzymskimi. Dopiero po dwunastu latach Konstantynopol uznał tytuł cesarski Karola (zob. pokój w Akwizgranie z 812 r.). Nie doszło też do wskrzeszenia cesarstwa uniwersalnego, obejmującego zarówno Zachód, jak i Wschód, do czego doprowadzić miał planowany ślub Karola z bizantyjską cesarzową Ireną. Ostateczny podział chrześcijańskiego świata na dwa niezależne ośrodki władzy stał się faktem. Centrum odnowionego cesarstwa zachodniego mieściło się jednak nie w Rzymie, lecz w Akwizgranie.
Karol Wielki, pomimo wielokrotnego na niego nalegania, utrzymywał, że nie chce zostać cesarzem. Wykazywał postawę podobną Oktawianowi Augustowi – chciał pokazać swą skromność. W Święto Bożego Narodzenia podczas pobytu króla w rzymskim kościele papież po prostu nałożył na jego głowę diadem cesarski, złożył hołd, a lud zaczął wiwatować. Panuje mylny pogląd, iż Karol Wielki był nieświadomy, że papież planuje go koronować. W istocie cała ceremonia była zaplanowana dużo wcześniej prawdopodobnie w Akwizgranie.