Sołtys z Wonny akt lokacyjny wiózł do Krakowa, aby uzyskać od króla nowe potwierdzenie własności (działo się to w okresie koronacji Zygmunta III), jednak w lesie koło Rypina został napadnięty, obrabowany i zabity a pierwotny dokument lokacyjny bezpowrotnie zaginął. Złoczyńców pojmano i wzięto na tortury jednak zaginionych dokumentów nie odzyskano. W późniejszym okresie cztery włoki, należące do parafii były podzielone: dwie znajdowały się w Wonnie, a dwie w Małej Wólce. W 1833 r. udało się zamienić na dogodniej położone cztery włoki w Szwarcenowie. Szkoła i plebania znajdowały się koło cmentarza. O kościele wspominają dokumenty z 1625 r., kiedy do niejaki Mikołaj Cibor darował na rzecz utrzymania kościoła dom i ogród. W 1670 roku kanonik Strzesz, wizytator biskupa Olszowskiego, nie zastał już kościoła – zachowało się ogrodzenie cmentarza i szczątki murów kościoła (cmentarz to także miejsce wokół kościoła, bowiem dawniej ludzi chowano wokół kościołów, a miejsce to nazywano cmentarzem). Wizytator zanotował także szczątki wielkiego ołtarza. Po szkole i plebanii zostały tylko gruzy. Wszystkie te zniszczenia były za sprawą Szwedów, którzy zniszczyli cała wieś. W wykazie zabytków z 1953 r.