W domu Crackenthorpe'ów przebywa, stale lub czasowo, kilka osób - wiekowy Luther, jego córka Emma, jego trzej synowie Harold, Alfred i Cedryk, zięć Bryan (mąż zmarłej córki) i nastoletni wnuk Aleksander z kolegą. Pozornie ofiara nie ma z nimi nic wspólnego. Emma podejrzewa, że to Martine, francuska narzeczona (a może żona) czwartego - najstarszego - brata Edmunda, poległego w czasie wojny. Martine nigdy nie odwiedziła Crackenthorpe'ów, jednak niedawno przyszedł list od niej - pisała, że faktycznie go poślubiła i ma z nim syna, na edukację którego brakuje jej pieniędzy. W liście zapowiedziała wizytę u rodziny męża, jednak tuż przed jej terminem odwołała ją. Gdyby to, co napisała, było prawdą, jej syn dziedziczyłby posiadłość i część majątku. W tej sytuacji najbardziej podejrzani są Harold, Alfred i Cedryk. Wszyscy są wysokimi brunetami, jak mężczyzna, którego pani McGillicudy widziała tyłem w pociągu. Ale Cedryk ma alibi, a Alfred i Harold zostają wkrótce otruci... Odnajduje się też Martine - pod koniec wojny wyszła za mąż za Anglika. Zatem czyje zwłoki znaleziono w szopie? Wraca koncepcja, że to jednak Anna Stravinska... Ale co ona miała wspólnego z Crackenthorpe'ami?