Obaj hiszpańscy konkwistadorzy działali bezwzględnie i okrutnie, nie gardząc intrygą i podstępem. Podbijane wielkie, milionowe społeczeństwa Azteków i Inków padły ponadto, w dużej mierze, ofiarą swych własnych religii, gdyż początkowo Indianie uważali białych najeźdźców za wysłańców bogów. Legenda aztecka mówiła np., że pewnego dnia biały i brodaty bóg (Quetzalcoatl) powróci na statku do swego ludu. Konkwistador Hernán Cortés, który pojawił się w państwie Azteków, właśnie tak wyglądał, więc jego władca Montezuma II, powitał go z szacunkiem. Obdarował Cortésa darami ze złota, jadeitu i piór quetzala, by nakłonić go do opuszczenia Meksyku, co tylko podsyciło chciwość Hiszpanów.
Wielki strach wywoływał też widok nieznanych tubylczym ludom Ameryki koni, muszkietów oraz armat, używanych przez Hiszpanów. Hiszpanie dysponowali stalowymi rapierami, hełmami i pancerzami. Diametralnie różniły się strategia i taktyka walki, zwłaszcza Hiszpanów i Azteków. Aztekowie walczyli głównie w celu zdobycia jeńców, a nie wyniszczenia wrogów. Ponadto oba imperia nie były jednorodne. Uciskane przez władców rozliczne plemiona chciały widzieć w potężnych przybyszach swych wybawców i obrońców przed uciskiem we własnych państwach. Indianie sprzymierzali się więc często z konkwistadorami, którzy zaciągali ich do swych oddziałów.