obie wyprawy połączyły siły. Około 11:30, przy idealnej pogodzie, znaleźli się na Świnickiej Przełęczy, a po kolejnej godzinie na północno-zachodnim wierzchołku Świnicy. Wtedy Maciej Sieczka podjął się odszukania drogi na główny wierzchołek. Dotarł tam wkrótce ostrzem grani, drogą taternicką także we współczesnym rozumieniu tego słowa, którą jego towarzysze uważali za nazbyt ryzykowną. Z góry odszukał przełączkę nazwaną później Wrótkami, miejsce kluczowe dla łatwiejszego pokonania rozdzielającego wierzchołki Świnicy Żlebu Blatona. Zszedł tamtędy, a następnie wprowadził na szczyt pozostałych członków wyprawy – osiągnęli go o czternastej. Eugeniusz Janota oszacował wysokość Świnicy na 2336 m n.p.m. (według znanych wówczas błędnych pomiarów Rysy miały 2309 metrów). Schodzili tą samą drogą i chociaż w gęstwinie Boczania zastał ich zmrok, o dziesiątej wieczorem bezpiecznie ukończyli wyprawę.