Car rzucił przeciw nim doborowe oddziały gwardii konnej, ale szturm się nie powiódł: gwardziści mieli źle podkute konie, ślizgające się na oblodzonym bruku, a ponadto okazało się, że wyprowadzono ich z koszar z paradnymi, nienaostrzonymi szablami. Tak więc o losach dekabrystów miała zdecydować piechota (Pułk Preobrażeński) i artyleria. Mikołaj podobno wzdragał się przed rozpoczęciem panowania od rozlewu krwi swoich poddanych, ale w końcu wydał rozkaz: „Działa, ognia pojedynczo od prawego!”. Pod gradem kartaczy stojące dotąd bezczynnie oddziały powstańcze rzuciły się do ucieczki. Bunt został stłumiony.
Towarzystwo Południowe doprowadziło jeszcze 10 stycznia do buntu części stacjonującego na Ukrainie pułku czernihowskiego. Został on również szybko, pod Białą Cerkwią, stłumiony.
Represje Mikołaj nakazał ścigać wszystkich podejrzanych o udział w spisku i buncie. Swemu zaufanemu adiutantowi, generałowi Beckendorffowi, kazał przeczesać miasto, a schwytanych żołnierzy dostawiać do Pałacu Zimowego.