W nocy z 9 na 10 listopada 1938 doszło w całych Niemczech do pogromu ludności żydowskiej. Choć akcja miała być spontaniczna, uczestniczyły w niej bojówki SA, a nawet członkowie SS (eskadr ochronnych). W efekcie: zamordowano 91 osób narodowości żydowskiej; spalono 171 synagog; zniszczono 7500 sklepów należących do Żydów; zdemolowano 171 domów mieszkalnych; zbezczeszczono prawie wszystkie cmentarze żydowskie; osadzono w obozach koncentracyjnych 26 tys. Żydów.

Zadano straty kulturze żydowskiej, niszcząc dzieła sztuki. Płonącym synagogom bezczynnie przyglądała się niemiecka straż pożarna. Nie interweniowała policja. Zakłady ubezpieczeń wypłaciły Żydom małe sumy za wybite szyby i wystawy sklepowe. Mimo tego Hermann Göring wydał rozporządzenie nakazujące, by Żydzi zebrali 1 mld marek (faktycznie zebrano 1,2 mld marek) jako odszkodowanie na rzecz państwa niemieckiego.

Ostatecznie jednak próba pokazania „złości niemieckiego narodu” za zamach w Paryżu nie w pełni się udała. Większość Niemców zachowała się biernie. Tylko nieliczni przyłączyli się do aktów wandalizmu.