Z kosza wysłano czambuły, które operowały w promieniu 100 kilometrów, w kierunku na Mińsk, Nowogródek, Oszmianę, Lidę i Wołkowysk.
W dniu, w którym Tatarzy dotarli do Klecka, wieść o ich najeździe dotarła do Lidy, gdzie przebywał chory wówczas król Aleksander Jagiellończyk, mający przy sobie jedynie rotę jazdy złożonej z zaciężnych serbskich raców. Król nie uległ panującej panice i ogłosił pospolite ruszenie, a następnie przekazał dowództwo hetmanowi litewskiemu Stanisławowi Kiszce oraz marszałkowi nadwornemu Michałowi Glińskiemu, który znakomicie znał tatarską sztukę wojenną, a ponadto obdarzony był talentem wojskowym. Był on inicjatorem sprowadzania do Rzeczypospolitej znanych z pogranicza serbsko-węgierskiego raców, którzy stanowili jazdę lekką zaprawioną w walkach z Turkami. Gliński nie czekał na zebranie wszystkich wojsk, lecz od razu wysłał na zwiady oddział lekkiej jazdy, który w pobliżu Lidy natrafił na grupkę Tatarów. Ponieważ nie wszyscy obecni przy królu wierzyli, że Tatarzy zapuścili się aż tak daleko, przedstawiono im jako dowód schwytanych jeńców i obcięte głowy, które przywiózł ze sobą wysłany podjazd.