Namawia mężczyznę, żeby pomógł jej zrealizować rzekomy sąsiedzki kawał i zamieścił w gazecie tajemnicze ogłoszenie, a następnie zakradł się do jej domu podczas przyjęcia i udawał włamywacza. Kiedy gasną światła i Rudi wbiega do pokoju, Charlotta wymyka się z pomieszczenia drugimi drzwiami i od tyłu strzela do swojego wspólnika, następnie oddając drugi strzał - w miejsce, gdzie powinna stać ona sama, na które później wraca, zacinając się po drodze nożykiem w okolice ucha, żeby stworzyć pozory, że ledwie uniknęła śmierci. Kolejne ofiary giną, bo wiedziały zbyt wiele. Zabijając je, panna Blacklock również stwarza pozory ataku na siebie, by w ten sposób - uznana powszechnie za ofiarę szaleńca - jeszcze bardziej oddalić od siebie wszelkie podejrzenia. Panna Marple zwraca jednak uwagę na wielkie perły, zdobiące szyję fałszywej Letycji. Miały one zasłonić bliznę po operacji tarczycy, którą, jak wynikało ze starych listów, przeszła Charlotta.
Żeby morderczyni przyznała się do winy, panna Marple zastawia pułapkę.