Drugim startem olimpijskim Przybyły był występ we francuskim Grenoble na olimpiadzie w roku 1968. Wypadł tam najlepiej z polskich zawodników, mimo wcześniejszej kontuzji nogi. Jak sam później przyznał, we Francji był bez formy. Przed konkursem na normalnej skoczni do południa tory na rozbiegu były oblodzone. Polscy zawodnicy nasmarowali narty, aby dobrze jeździły w tych warunkach. W międzyczasie organizatorzy wyrównali tory i posypali próg solą. Austriacy i Czechosłowacy przystosowali do nich swoje skokówki, przez co w zawodach skakali najdalej. Na obiekcie K-70 Przybyła był 27. Osiągnął wówczas odległości 72,5 m i 71 m. Na skoczni dużej zajął 14. miejsce, skacząc 98 m i 90,5 m.
thumb|Obiekt w Wiśle-Malince, na którym Przybyła wygrywał zawody o Puchar Beskidów Jeszcze przed igrzyskami wziął udział w Memoriale Czecha i Marusarzówny. Na Wielkiej Krokwi był drugi, po dwóch skokach na 99,5 m, przegrywając z Horstem Queckiem. W drugim konkursie Przybyła skakał najdalej, lądując na 108,5 m, bijąc rekord obiektu, od 1962 należący do Recknagla. Jeszcze w tym samym roku poprawił swój rezultat, skacząc na Krokwi 109 m. Po powrocie do kraju rozegrano w Beskidach na skoczniach w Wiśle i Szczyrku mistrzostwa Polski. Na obydwu skoczniach najlepszy był kombinator klasyczny Erwin Fiedor. Przybyła był czwarty i drugi.