Sierawski posiadał statki niezbędne do przeprawy i mógł przejść Wisłę korzystając z zasłony nocy. Wskutek jednak nieznanych przyczyn nie dokonał tego ani w nocy, ani przez połowę dnia następnego. Leon Dembowski podkreślając ten fakt, pisał, że Sierawski zdaje się stracił głowę. Kiedy wreszcie Sierawski rozpoczął przeprawę, spadł na niego Kreutz z głównymi siłami.

Wojska polskie znajdowały się w ciężkim położeniu. 4 działa, większa część jazdy oraz część piechoty były już przeprawione za Wisłę. Pozostałe jednostki były rozproszone po mieście i okolicznych wąwozach, dysponując ledwie dwoma działami. Kreutz atakował od południa, wojska polskie broniły poszczególnych wysuniętych placówek. Kontratak kosynierów, prowadzony przez wsławionego w bitwach puławskich i wronowskiej niezwykle zdolnego podpułkownika Juliusza Małachowskiego (brata ówczesnego ministra spraw zagranicznych – Gustawa), załamał się wskutek śmierci dowódcy. Bohatersko i aż do wyczerpania amunicji bronił się w ruinach zamku kazimierskiego Batalion Celnych Strzelców Sandomierskich Stanisława Krzesimowskiego, który w uznaniu kunsztu uzyskał honorową kapitulację.