Wydarzenie miało miejsce w drodze do Polinezji Francuskiej, gdy statek zawinął do portu Auckland w Nowej Zelandii, gdzie dwójka francuskich agentów przymocowała do jego burty bombę. Eksplozja zniszczyła statek, a w jej wyniku zginął Fernando Pereira – fotograf i jeden z członków załogi przebywającej w czasie zamachu na pokładzie. Cała akcja została zaplanowana i wykonana przez rząd francuski i jego służby specjalne. Wkrótce po wykonaniu zadania dwójka agentów została schwytana przez nowozelandzką policję i skazana na 10 lat pozbawienia wolności, z czego spędziła w więzieniu tylko 2 lata. Sprawa zatopienia statku Rainbow Warrior wywołała światowy skandal i niekorzystnie wpłynęła na międzynarodowy wizerunek Francji, której rząd w 1987 roku zgodził się zapłacić Nowej Zelandii odszkodowanie w wysokości 13 mln dolarów nowozelandzkich i oficjalnie przeprosił za dokonanie zamachu bombowego, zaś rodzinie zabitego fotografa wypłacił 2,3 mln franków odszkodowania. Wrak zniszczonego statku pozostał na dnie zatoki Matauri, gdzie posłużył do stworzenia sztucznej rafy.