Zachęcony łatwym zwycięstwem Kurion – bez pewnych danych wywiadowczych – rzucił się na oddział numidyjski, który zdał mu się niewielkimi siłami posiłkowymi Juby. W rzeczywistości w pobliżu znajdowały się główne siły armii królewskiej, które teraz wciągnęły legionistów Kuriona w zasadzkę wybiły niemal do nogiKrawczuk: Kronika starożytnego Rzymu, s.163; król Juba wziął kilku schwytanych senatorów ze sobą do Numidii, gdzie zostali wystawieni na wygląd publiczny, a następnie straceni.

Kiedy wreszcie w Afryce zjawił się osobiście Cezar, Juba najpierw planował połączyć swe siły z wojskiem Scypiona Metellusa Nazyki, ale jego kraj został najechany od zachodu przez sprzymierzeńca Cezara Bocchusa II. Nie mając innego wyjścia zostawił na tyłach zaledwie 30 słoni i ruszył na ratunek. Nie ubiegł jednak daleko.

Scypion wiedząc, że ma za mało wojsk, wezwał Jubę do powrotu. Król podjął natychmiastową decyzję – obronę kraju powierzył swemu doświadczonemu wodzowi Saburze i dołączył do Scypiona na czele 15 tysięcy piechoty, 1000 konnicy i 30 słoni, by wziąć udział w bitwie pod Tapsus, ale zatrzymał się w pewnej odległości od obozu Scypiona. Widząc klęskę tego ostatniego rzucił się na czele swych ludzi do ucieczki. Towarzyszył mu rzymski wódz Petreius.