Edward stanowił połączenie wielkiego arystokraty i bon vivanta. Był uprzejmy, choć zdarzało mu się wpadać w potworny gniew, np. z powodu protokolarnej pomyłki czy uchybienia etykiecie. Przemiły, gdy wszystko idzie dobrze, a arogancki przy najmniejszym sprzeciwie, jak pisał członek jego najbliższego otoczenia. Książę nie lubił przebywać sam, ani też nie potrafił skupić się dłużej na jednej czynności. Mało czytał, ale dużo mówił. Nie posiadał artystycznego zmysłu, pasjonował się za to mundurami i odznaczeniami. Czekając na śmierć matki, Bertie umilał sobie życie mniej lub bardziej dozwolonymi przyjemnościami. Był też bohaterem kilku skandali.

W 1870 r. członek parlamentu, sir Charles Mordaunt, złożył pozew o rozwód z powodu złego prowadzenia się żony, którą często odwiedzał książę Walii. W czasie procesu lady Mordaunt podpisała przyznanie się do cudzołożenia nie tylko z wieloma arystokratami, ale także z samym księciem. Bertie został wezwany do sądu jako świadek, ale wszystkiemu zaprzeczył. Nikt mu nie uwierzył, ale sąd przyznał mu rację, uznając lady Mordaunt za niezrównoważoną psychicznie.