Zasadniczym tematem utworu nie są przygody Józia i oryginalnie stworzona fabuła. Obok późniejszej powieści Trans-Atlantyk (1953), Ferdydurke to przede wszystkim dyskusja autora o formowaniu się człowieka. O tym, jak skazany jest on stale nie tylko na wpływy zewnętrzne, ale i też na „samowidzenie się”. Kim jestem, czy jestem sobą i co to oznacza, czy można być „sobą” – to zasadnicza treść powieści. Do tematu tego wróci po latach w swoim „Dzienniku”. Uwypukleniem tych poszukiwań są jednocześnie sceny satyry społeczno-obyczajowej, czy groteski sytuacyjnej, posługiwanie się surrealizmem i pure nonsensem, zanim te prądy zadomowiły się w literaturze polskiej. Potrafił obnażyć przywary i nawyki polskich klas społecznych, nie oszczędzając najbardziej szanowanych „narodowych świętości” (wiara, patriotyzm, poczucie honoru). „Ferdydurke” jest powszechnie dziś uznawane za jedno z czołowych osiągnięć polskiej literatury międzywojennej i należy do kanonu lektur szkolnych.
Tytuł Etymologia tytułu utworu nie została jednoznacznie określona przez autora.