Ponieważ sprzedawano tylko po jednym egzemplarzu na głowę, więc żeby singla wysłać swojej rodzinie, musiał postawić w kolejce żonę, której na szczęście nie rozpoznano. Tak zaczął panować trzeci król chicagowskiego bluesa Muddy Waters, który kontynuował styl pomagania nowo przybyłym bluesmenom, traktując to jako dziedzictwo po Sunnylandzie Slimie, co podkreślał. Był jedną z inspiracji dla młodego Jimiego Hendriksa.
Charakterystyka bluesa chicagowskiego Blues chicagowski od Muddy’ego Watersa zaczął odznaczać się mocnym i chropowatym stylem zarówno gry jak i śpiewu. Usłyszeć to można wyraźnie, gdy porównamy go np. z wykonaniami bluesa miejskiego z Memphis. Charakterystyczną cechą była bardzo wysoka emocjonalność podczas jego wykonywania. Słyszalne to było szczególnie w partiach wokalnych i w tym właśnie blues chicagowski był podobny do bluesa Delty. Upraszczając nieco, można powiedzieć, że blues chicagowski był właściwie czystym bluesem Delty podłączonym w Chicago do wzmacniaczy. Dlatego też partie wokalne i instrumentalne pozostawały ze sobą w ścisłym związku, były niezwykle zrównoważone. I tak jak jego źródło – blues chicagowski pozostał wysoce zindywidualizowaną formą wypowiedzi muzycznej.