Dla oszczędności, nie szkolono również w Wielkiej Brytanii obsługi naziemnej, a tylko inżynierów.
Przy drugim z kolei podejściu na dwie radiolatarnie NDB i radiokompasy ADF załoga doprowadziła na małej wysokości do utraty prędkości i zakłóceń stateczności podłużnej. W wyniku popełnionych błędów samolot zderzył się z ziemią przed progiem drogi startowej ulegając całkowitemu zniszczeniu. Według jednego z członków komisji badającej wypadek, tego dnia jedna z dwóch radiolatarni NDB nie działała, o czym załoga samolotu nie wiedziała.
Raport komisji badającej wypadek nie został upubliczniony ani odnaleziony w archiwach. Zachowała się jedynie analiza Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO wykonana w oparciu o czynności na miejscu katastrofy, oraz informacje zbierane ze źródeł osobowych przez SB. Stwierdzono w nich liczne uchybienia w PLL LOT i naruszenia przepisów, z których jednak nie wszystkie musiały mieć wpływ na katastrofę. Między innymi, piloci latali zbyt dużą liczbę godzin w miesiącu i to na różnych typach samolotów, dokumentacja ładowania samolotu była prowadzona w sposób niechlujny, przez co samolot był źle wyważony, zabierano także z Polski zbyt dużą ilość paliwa, aby uniknąć kupowania go za granicą, co przekładało się na masę przy lądowaniu. Załoga nie wypełniała również systematycznie raportów technicznych.