Hamm jest zirytowany. Clov zamyka pokrywy kubłów, Hamm chce, żeby go powozić na jego fotelu na małych kółkach. Clov popycha fotel przy ścianach, w pewnej chwili Hamm każe zatrzymać się i przysunąć blisko ściany. Przystawia do niej ucho, ale nic nie słyszy. Każe odwieźć się dokładnie na środek pomieszczenia. Pyta Clova o pogodę. Ten przynosi lunetę i schodki. Za oknem wszystko jest „trupie”. Kiedyś było widać latarnię morską, ale się rozpadła. Nie widać mew, fale jak z ołowiu, brak słońca, jest szaro.
Clov znajduje pchłę na swoim brzuchu. Truje ją środkiem owadobójczym. Clov chce odejść, ale zawsze coś go powstrzymuje. Nie potrafi tego zrobić. Z rozmowy wynika, że Clov został przygarnięty przez Hamma. Hamm zastąpił mu ojca i dał dom. Hamm chce, aby przynieść mu psa. Clov przynosi sztucznego psa, jeszcze nie skończonego, bez jednej łapy i określonej płci. Hamm opowiada jak kiedyś chodził do zakładu, do malarza. Pokazywał mu zboże, rybackie łodzie i „całe to piękno”. Malarz jednak widział tylko popioły.
Hamm chce opowiedzieć opowieść. Clov nie chce słuchać. Hamm każe obudzić swego ojca, żeby on słuchał. Za wysłuchanie historii chce pralinkę. Hamm się zgadza i zaczyna opowiadać. Kiedy kończy, nie daje ojcu pralinki, twierdzi, że się już skończyły. Opowiada ciąg dalszy swojej opowieści.