Potem Wiesław zakreśla koło na stole i tłumaczy: promienie koła są proroctwem, linia obwodu to wieniec wieszczów, a środek koła, skąd wychodzą promienie to sumienie narodu. Wróżbiarze zwani przez lud czarownikami, kłamią prawdzie. Prorocy muszą odczarować ich czar. A jest on w mężczyznach, gdy się drapują, w kobietach, gdy zaprzeczają swojej anielskości, w poetach gdy służą najjaśniejszemu panu. On jest papieżem czaru przez drogie szaty, pawie pióra, koronki. Polska musi wygrać wojnę o prawdę, nim przed oblicze Boże będzie mogła przynieść miecz, a On zrobi resztę. Bo Polska jest córą opinii i głosem Boga, skoro tylko jej głos jest dziś wołaniem na puszczy.

Wiesław wraca do początku rozmowy i radzi swym słuchaczom podzielić się na koterie, pośród których prawda musi zaginąć. Słuchacze domagają się, żeby jak słudzy w Kanie, dolał wody do swej mowy. Wiesław broni się, że daje im mocne wino, aby nimi wstrząsnąć. Bo gdzie króluje prawda ludzie i zwierzęta żyją swobodnie. Ale świat zewnętrzny ze swoim blichtrem wciąż czyha i obiecuje, że strąci Boga z niebios. Ludzie się dla niego biczują i poszczą, aż są gotowi sprzedać szaty Jezusowe i przepić otrzymany pieniądz.

Recepcja utworu