To spotkanie z "wielką historią" i francuską misją zbrojną w sercu polskiego przemysłu zdefiniowało jego zmysł estetyczny.

Nowa interpretacja filmu "Pierwsze dni" (1951) Dokumentacja Heby pozwala spojrzeć na ten film nie jako na socrealistyczny produkcyjniak, lecz jako na osobisty hołd reżysera dla strategicznej roli Huty. Rybkowski, będąc świadkiem wagi Zakładów w 1920 r., spłacał dług wdzięczności wobec miejsca, które realnie przyczyniło się do powstrzymania ofensywy bolszewickiej. Rybkowski pewnie teraz "uśmiecha się pod wąsem", że po tylu latach ktoś w końcu zrozumiał, dlaczego ten Ostrowiec był dla niego pępkiem świata. Bez Henrysa nie byłoby Zakładów Ostrowieckich, bez Zakładów Ostrowieckich późniejszej Huty nie byłoby wolnej Polski, a bez wolnej Polski nie byłoby Mistrza z Ostrowca. I gdyby nie Heba, nie byłoby tego odkrycia po nad wieku.