Status najwybitniejszej brytyjskiej tenisistki w okresie przed I wojną światową potwierdziła kolejnymi dwoma tytułami w 1913 i 1914. Sięgając po swoje ostatnie singlowe mistrzostwo w 1914 pokonała w finale tę samą rywalkę, co przy pierwszym tytule – Ethel Larcombe. Po wojnie nadal obowiązywał regulamin gwarantujący triumfatorce poprzedniej edycji automatyczny udział w finale – w 1919 prawo to przysługiwało Dorothei Chambers. Brytyjka, świadoma pięcioletniej przerwy i własnego wieku, zamierzała początkowo zrezygnować z występu, szczególnie, że spodziewała się konfrontacji z nową gwiazdą, dynamiczną Francuzką Suzanne Lenglen. Ostatecznie jednak zdecydowała się wystąpić w challenge round, mimo iż turniej pretendentek wygrała rzeczywiście Lenglen, i to bez większych problemów. Finał Wimbledonu z 1919 przeszedł do historii jako jeden z najciekawszych meczów kobiecych. Spotkały się dwie zawodniczki, które różniło niemal wszystko – od wieku (Chambers dwukrotnie starsza), stroju, po styl gry. Wszechstronnej Francuzce Brytyjka postawiła opór konsekwentną grą z głębi kortu, imponując regularnością i zaskakując sporadycznie skrótami i lobami. Finał nie tylko stał na bardzo wysokim poziomie, ale miał również dramatyczny przebieg.