W tym samym czasie w obozie doszło do buntu części oddziałów jazdy (wśród powodów było zaleganie z żołdem i brak zaufania do Kalinowskiego). Po pierwszym dniu walk hetman zwołał nocną naradę starszyzny wojskowej. Zygmunt Przyjemski proponował, aby hetman z jazdą wydostał się z obozu udając się (najprawdopodobniej) do Kamieńca, gdzie po przegrupowaniu miano przygotować odsiecz. Przyjemski, jako doświadczony oficer, radził pomniejszyć obóz i okopać się w nim jedynie z piechotą i artylerią. Hetman zdecydował jednak o pozostaniu w obozie i dalszej walce, nie ograniczając też jego wielkości, co wywołało niezadowolenie wśród wojska. Nie wiadomo dokładnie, czy Polacy mieli już orientację co do wielkości sił Chmielnickiego i jego położenia; prawdopodobnie nie, gdyż Kalinowski wcześniej nie dokonał rozpoznania.

W kolejnym dniu walk (2 czerwca) tyłów obozu bronił Zygmunt Przyjemski z regimentami cudzoziemskimi, zaś czoła hetman Kalinowski z częścią piechoty i jazdą. Tyły obozu zaatakowali Kozacy, a czoło Tatarzy. W najpewniej dramatycznej sytuacji Przyjemski wysłał do Kalinowskiego prośbę o pomoc, której hetman nie spełnił, sam będąc w trudnej sytuacji. Artyleria polska nie mogła prowadzić ognia, gdyż raziłaby własne oddziały jazdy.