W wywiadzie powiedział, że nie było sensu, bo rodzina nie miała na to pieniędzy.
Proces odbywał się pod wielką presją społeczną. Mimo to, gubernator Południowej Karoliny Olin D. Johnston, otrzymał setki listów domagających się ułaskawienia. Argumentowano m.in. przykładem szesnastoletniego, białego chłopca skazanego na łagodny wyrok za gwałt i morderstwo w tym samym stanie. Wysunięto nawet opinię, że tylko dla Hitlera jest możliwa egzekucja dziecka. Johnston odwiedził skazanego – chłopiec miał mu powiedzieć, że czasem nie wie, co robi. Gubernator poinformował Stinneya, że nie skorzysta z prawa łaski (działo się to w roku wyborów, a taki akt mógłby zaszkodzić kandydatowi), i tak też uczynił.
Przebieg egzekucji Wyrok wykonano w Central Correction Institute w Columbia w Karolinie Południowej, używając krzesła elektrycznego. W egzekucji brało udział czterdziestu świadków, w tym ojcowie zabitych dziewcząt. Stinney szedł na egzekucję, ściskając w ręku Biblię. Ze względu na drobną budowę ciała, strażnicy mieli problemy z zapięciem pasów. Świadkowie uznali egzekucję za makabryczną, bo po pierwszym włączeniu prądu opadła zbyt duża maska mająca oszczędzić im widoku przerażonej twarzy.