Opiekują się nim Marianek i Turek, nocami dostarczając mu żywność i leki.
Porucznik Żak szuka wciąż sposobu odcięcia się od współwięźniów, ryzykując życie, postanawia sam wymknąć się z obozu, co udaje mu się dzięki podstępowi odwrócenia uwagi straży przez dwóch innych więźniów, symulujących bójkę. Zostaje jednak szybko ujęty i powraca do oflagu. Nie chce przyjąć szacunku innych oficerów, którzy teraz odkrywają w nim człowieka honoru. Jeszcze raz ryzykuje swoim życiem: mimo ogłoszonego alarmu lotniczego wychodzi na spacerniak, wskutek czego zostaje zastrzelony przez wachmana. Ukrywający się Zawistowski widzi to z okna poddasza, tej nocy jego opiekunowie odnajdują go martwego, najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. Turek, narażając się na karę ze strony hitlerowców, informuje ich o fakcie śmierci oficera. Dzięki temu zwłoki zostają usunięte bez wiedzy i udziału innych więźniów. Legenda ucieczki Zawistowskiego trwa nadal.