W dniu uroczystości skazańcom dawano świece oraz ubierano ich w czerwone lub żółte szaty pokutne z wymalowanymi na nich płomieniami, zwane sambenito. Płomienie skierowane ku górze oznaczały wyrok śmierci przez spalenie na stosie. Języki płomieni skierowane ku dołowi oznaczały osoby, którym darowano życie. Nie wiedziały one jednak o tym i uczestniczyły w procesji i ceremoniach auto-da-fé w przekonaniu, iż poniosą śmierć, od której jednak uratowało ich przyznanie się do win wobec Boga. Na sambenitos umieszczano obok wymalowanych płomieni podobiznę oskarżonego w otoczeniu wizerunków diabłów, pod płomieniami zaś – opis jego przewinień. Skazańcy mieli na głowach stożkowate czapki coroza oraz bose stopy. Pozostałości szat skazańców z ich portretami, wskazaniem winy i datą egzekucji były odsyłane do ich rodzinnych miast i wywieszane w głównych kościołach.
Ewentualne przyznanie się do winy skazańca i skrucha nie mogły już uratować go od spalenia na stosie, jednakże pozwalały na złagodzenie kary, polegające na łasce szybszej śmierci przed rozpaleniem stosu, oraz uzyskaniu, według wówczas obowiązującej dogmatyki katolickiej, możliwości zbawienia mimo ich win. Egzekutor przed rozpaleniem stosu pytał skazańca, czy chce umrzeć jako katolik.