wymaga to izolacji zmarzliny od dopływu ciepła. Taką funkcję na większości trasy spełniają wysokie nasypy, w dużej części zbudowane z kamieni, pomiędzy którymi uwięzione powietrze pełni funkcję izolatora. Dodatkowo u podstawy nasypu w poprzek umieszczono rury o otwartych końcach, mające izolować nasyp od podłoża. To rozwiązanie zapożyczono od Tybetańczyków, którzy stosują je przy wznoszeniu budynków. Miejscami są też wbite w ziemię rury wypełnione amoniakiem, który parując u podstawy odbiera ciepło z gruntu, a następnie oddaje je skraplając się w górnej części w czasie zimy. Nad terenami o bardziej niestabilnym podłożu zbudowano wiadukty. Ich podpory sięgają 20 m w głąb ziemi. Największym wyzwaniem było drążenie tuneli w wiecznej zmarzlinie, co wymagało utrzymania ujemnej temperatury mimo ciepła wydzielanego przez pracujące maszyny i ludzi. W tym celu na budowie zastosowano wentylatory. Inną trudnością są liczne aktywne uskoki tektoniczne. Przez pięć lat magistralę budowało około 20 tys. robotników.